Czerwiec 16, 2016

Kościół Adwentystów nie jest Babilonem

KOŚCIÓŁ OSTATKÓW NIE JEST BABILONEM

Przez długie lata za pośrednictwem swych świadectw wskazywałam na to, że ci, którzy głoszą, iż posiadają wielkie poznanie, a dążą do obrócenia wniwecz tego, co Pan zbudował za pomocą ludzkich narzędzi, padli ofiarą wielkiego zwiedzenia. Tacy ludzie nie pracują według nakazów Chrystusa. Kto twierdzi i głosi, że zbory Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego są Babilonem, albo częścią Babilonu, lepiej by zrobił, gdyby został w domu. Powinniśmy zastanowić się i pomyśleć, jakie poselstwo mamy głosić w obecnym czasie. Zamiast pracować wraz ze sługami Bożymi, brać udział w przygotowaniu ludu, który ostanie się w dniu Pańskim, niektórzy stają po stronie oskarżyciela swoich braci, który dniem i nocą oskarża ich przed Bogiem.
Nawet wtedy, gdy w Kościele znajdzie się zło, a będzie tak aż do końca świata, to jednak przeznaczeniem Kościoła jest być w tych ostatecznych dniach światłem dla zepsutego i skalanego grzechem świata. Kościół, chociaż słaby i niedoskonały, chociaż potrzebuje nagany, przestrogi i rady, jest jedynym obiektem na ziemi, na który Chrystus spogląda z głębokim szacunkiem. Świat jest warsztatem, w którym, dzięki współdziałaniu ludzkich i boskich narzędzi, Jezus przez swoją łaskę i boskie miłosierdzie bada i poddaje próbie ludzkie serca.
Aniołowie zdumiewają się widząc przeobrażenie natury ludzi, którzy podporządkowali się Bogu. Wyrażają swą radość śpiewając porywające pieśni uwielbienia i hołdu dla Boga i Baranka. Widzą, jak ci, którzy z natury są dziećmi gniewu, nawracają się i stają współpracownikami Chrystusa w zdobywaniu dusz dla Boga. Widzą, jak ludzie żyjący w mroku stają się światłem wśród nocy moralnej obecnego występnego i przewrotnego pokolenia. Widzą, jak się tych ludzi w doświadczeniach podobnych Chrystusowym przygotowuje do cierpienia wraz z ich Panem, by potem uczestniczyli z Nim w Jego chwale w niebiosach.
Bóg ma na ziemi Kościół, który wysoko podniósł zdeptane prawo i kieruje świat do Baranka Bożego, gładzącego grzechy świata. Kościół ten jest strażnikiem obfitych bogactw łaski Chrystusa i w końcu przez niego zostanie ukazane ostateczne i pełne objawienie miłości Boga do świata, który ma być oświecony Jego chwałą. Modlitwa Chrystusa o to, by Jego Kościół był jedno tak, jak On jest jedno z Ojcem, zostanie w końcu wysłuchana. Dar Ducha Świętego będzie mu stale obficie udzielany, a lud Boży, czerpiąc stąd swą moc, będzie świadczyć ludziom o zbawiającej mocy Boga.
Na świecie jest tylko jeden Kościół, który naprawił wyłom i wznosi ogrodzenia, odbudowuje to, co od dawna leżało w gruzach. Ktokolwiek kieruje na niego uwagę świata i innych Kościołów, nazywając go oszczerczo Babilonem, ten służy oskarżycielowi swoich braci. Czy to możliwe, że spośród nas powstaną mężowie mówiący rzeczy przewrotne i głoszący poglądy, które szatan chciałby szerzyć w świecie z powodu tych, którzy zachowują przykazania Boże i mają wiarę Jezusa? Czy nie ma dość pracy, byście mogli zaspokoić waszą gorliwość w przedstawianiu prawdy ludziom żyjącym w ciemnościach i błędzie?
Jesteście powołani na szafarzy środków i talentów, ale nadużyliście dóbr Pańskich rozsiewając błąd. Cały świat pełen jest nienawiści do tych, którzy głoszą obowiązek zachowywania prawa Bożego. Kościołowi posłusznemu i wiernemu Bogu nie wolno wdawać się w zwykłe sprzeczki. „Gdyż bój toczymy nie z krwią i z ciałem, lecz z nadziemskimi władzami, ze zwierzchnościami, z władcami tego świata ciemności, ze złymi duchami w okręgach niebieskich” (Ef. 6,12). Kto ma choćby najmniejsze pojęcie o tym, na czym ten bój polega, ten nie zwróci swego oręża przeciwko toczącemu bój Kościołowi, ale ze wszystkich sił walczyć będzie u boku ludu Bożego przeciwko sprzysiężonym siłom zła.
Kto występuje z własną nauką i głosi ją na własną odpowiedzialność twierdząc, że Bóg go pouczył i kieruje nim, tego szczególnym zadaniem jest zburzyć to, co Bóg w ciągu wielu lat budował, i ten nie wypełnia woli Boga. Wiedzcie, że tacy ludzie stają po stronie arcyoszusta. Nie wierzcie im! Weszli w sojusz z wrogami Boga i prawdy. Drwią ze służby kaznodziejskiej jako systemu klerykalnego. Odwracajcie się od takich, nie miejcie nic wspólnego z ich nauką, choćby cytowali świadectwa i starali się ukryć za nimi. Niczego od nich nie przyjmujcie, gdyż Bóg nie zlecił im dzieła, które w ten sposób wykonują. Skutkiem ich nauki będzie niewiara w świadectwa, a pracę, którą latami wykonywałam, zniweczą na tyle, na ile tylko będą mogli.
Prawie całe swoje życie poświęciłam tej pracy, ale moje brzemię częstokroć czynili jeszcze cięższym tacy mężowie, którzy szli i głosili nauki, jakich im Bóg nigdy nie zlecił. Ci źli robotnicy wybierali pewne cytaty z moich świadectw i umieszczali je w ramy błędu, żeby w takim układzie dodawały wagi ich fałszywym objaśnieniom. Gdy się potem okazało, że ich nauki są błędne, to w taki sposób cytowane świadectwa spotyka to samo potępienie. Ludzie ze świata, nie wiedząc, że przytoczone cytaty ze świadectw to fragmenty prywatnych listów, wypisane bez mojej zgody są przedstawione w celu udowodnienia, że moja praca nie jest z Boga i służy fałszowi a nie prawdzie. Kto takim postępowaniem ściąga niesławę na dzieło Boże, odpowie przed Bogiem za swe czyny.
Bóg ma swój Kościół, a Kościół ma przez Boga ustanowioną służbę kaznodziejską. „I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami, aby przygotować świętych do dzieła posługiwania, do budowania ciała Chrystusowego, aż dojdziemy wszyscy do jedności wiary i poznania Syna Bożego, do męskiej doskonałości, i dorośniemy do wymiarów pełni Chrystusowej, abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi i unoszonymi lada wiatrem nauki przez oszustwo ludzkie i przez podstęp, prowadzący na bezdroża błędu, lecz abyśmy, będąc szczerymi w miłości, wzrastali pod każdym względem w niego, który jest Głową, w Chrystusa” (Ef. 4,11-15).
Pan ma wybrane przez siebie narzędzia, ale także i swój Kościół, który będzie trwać wśród prześladowań, walki i mroku. Jezus umiłował go i wydał zań samego siebie. Chce go odrodzić, wywyższyć, uszlachetnić i podnieść w górę, ażeby twardo stał wśród niszczycielskich wpływów tego świata. Ludzie wyznaczeni przez Boga zostali powołani, by z troskliwością i ustawiczną czujnością strzec Kościoła przed tym, by chytre zakusy szatana nie przemogły go, lecz by utrzymał swoje miejsce w świecie i szerzył wśród ludzi chwałę Bożą. Między Kościołem a światem zawsze będzie się toczyć okrutna, gwałtowna walka. Zderzać się będą pojęcia i zasady. Prawda spotka się z błędem, ale w tym krytycznym czasie, który już się zaczął i wkrótce dojdzie do punktu szczytowego, mężowie doświadczenia mają podjąć pracę wyznaczoną im przez Boga i czujnie strzec dusz ludzkich, jako ci, którzy kiedyś będą musieli zdać rachunek ze swojej pracy.
Oby wszyscy pojęli słowa, które teraz piszę. Współpracownicy Boga są tylko Jego narzędziami i sami przez się nie posiadają żadnej szczególnej zalety czy świętości. Sukces w swej pracy odniosą tylko wtedy, gdy współpracują z niebiańskimi istotami. Są tylko ziemskim naczyniem, w którym Bóg umieszcza w celu przechowania skarby swojej prawdy. Paweł może siać, Apollos podlewać, ale tylko jeden Bóg daje wzrost.
Bóg przemawia ustami wybranych przez siebie osób. Żadnemu człowiekowi ani żadnej grupie ludzi nie wolno obrażać Ducha Bożego odmową słuchania poselstwa Słowa Bożego z ust wybranych przez Niego wysłanników! Odmawiając zgody na wysłuchanie poselstwa Bożego ludzie sami pozostawiają się w mroku. Okazywaniem braku szacunku wybranym przez Boga ludziom pozbawiają się sami niewymiernych błogosławieństw i obfitych łask oraz ograbiają Chrystusa z chwały, jaką należy Mu okazywać.
Bóg nie jest sprawcą zamieszania, jest Bogiem pokoju. Szatan jest jednak czujnym wrogiem, który nigdy nie śpi. Stale działa na umysły ludzi, zawsze szuka gruntu, na którym by mógł z powodzeniem zasiać swój kąkol. Jeśli mu się uda nakłonić kogoś do służby u niego, to podszeptuje mu fałszywe poglądy i nauki, czyniąc z takiego człowieka gorliwego zwolennika błędu. Prawda nie tylko nawraca, ale i oczyszcza tego, kto ją przyjął. Jezus ostrzegał nas przed uleganiem fałszywym nauczycielom.
Od początku naszej pracy od czasu do czasu pojawiali się mężowie, którzy szerzyli nowe, wywołujące sensacje teorie. Gdyby ci, którzy twierdzą, że wierzą w prawdę, zwrócili się do doświadczonych braci, gdyby udali się z pokorą i pragnieniem uczenia się do Słowa Bożego, gdyby zbadali owe teorie w świetle prawdy z pomocą tych braci, którzy dokładnie przestudiowali Biblię, i gdyby jednocześnie w szczerej modlitwie zanosili do Boga prośby, pytając, czy jest to droga Pańska, czy też ścieżka fałszywa, na którą szatan chce ich wprowadzić, otrzymaliby światło i ujrzeliby sieci ptasznika.
Niechaj wszyscy nasi bracia i siostry strzegą się każdego, kto ustala czas wypełnienia się proroctwa o przyjściu Pana, czas spełnienia jakiejkolwiek obietnicy o szczególnie ważnym znaczeniu. Jezus powiedział: „Nie wasza to rzecz znać czasy i chwile, które Ojciec w mocy swojej ustanowił” (Dz. 1,7). Fałszywi nauczyciele mogą wydawać się wielkimi gorliwcami w pracy dla dzieła Bożego. Mogą wydawać własne pieniądze na szerzenie w świecie i w Kościele swoich teorii, ale ponieważ mieszają prawdę z błędem, ich poselstwo jest kłamliwe i będzie prowadzić dusze na fałszywe ścieżki. Trzeba się im przeciwstawić nie dlatego, że są złymi ludźmi, ale dlatego, że są nauczycielami błędu, dążąc do wyciśnięcia na fałszu znamienia prawdy.
Godnym pożałowania jest fakt, że ludzie wysilają się, by szerzyć jakąś błędną teorię, podczas gdy jest wielki skarbiec pełny cennych klejnotów prawdy, które by mogły wzbogacić lud w najświętszej wierze! Zamiast głosić prawdę, nauczyciele ci pozwalają wyobraźni zajmować się tym, co nowe i obce. Odsuwają się od braci, których Bóg używa do postawienia swego ludu na gruncie prawdy. Odrzucają wszystko, co zostało powiedziane o trwaniu w jedności myśli i uczuć. Depczą modlitwę Chrystusa, jak gdyby jedność wierzących, o co się Jezus modlił, nie była rzeczą o zasadniczym znaczeniu, jak gdyby nie trzeba było, by Jego naśladowcy byli jedno, tak jak On był jedno ze swym Ojcem. Nagle występują z nową teorią, i tak jak Jehu wzywają braci do naśladowania ich w gorliwości dla Pana.
Gdyby ten zapał skłonił ich do działalności mającej ten sam cel, co bracia znoszący znój i trud w ciągu dnia pracy, gdyby zwyciężali przeszkody i zniechęcenia tak wytrwale, jak tamci, to by można ich naśladować, a Bóg by ich przyjął. Potępić jednak należy tych mężów, którzy w jednej chwili zaczynają głosić zadziwiające poznanie czegoś, a jednocześnie odwracają się od mężów, którym Bóg przewodzi. W ten właśnie sposób postępowali Korach, Datan i Abiram, a postępowanie ich zapisano jako przestrogę dla wszystkich po wsze czasy. Nam nie wolno postępować tak, jak postępowali oni: oskarżać i potępiać mężów, na których Bóg złożył brzemię swego dzieła.
Ludzie, którzy Kościół Adwentystów Dnia Siódmego określili jako Babilon, użyli do tego celu świadectw, by swoim twierdzeniom dać pozór danego przez nich poparcia. Dlaczego jednak nie powołali się na to, co od lat jest treścią mojego posłannictwa: na jedność Kościoła? Dlaczego nie zacytowali słów anioła: „Połączcie się, połączcie się, bądźcie jedno!”? Dlaczego nie powtórzyli napomnienia i nie obwieścili zasady, że w jedności siła, a w podziałach słabość?
Nauki, które tacy ludzie głoszą, powodują podziały w Kościele, wystawiając nas na wstyd wobec wrogów prawdy. W takich to naukach objawia się bez osłon oszukaństwo arcyzwodziciela, który przeszkadza Kościołowi w osiągnięciu doskonałości właśnie dzięki jedności. Tacy nauczyciele podążają za iskarami ognisk, które sami rozniecili. Kierują się własnym niezależnym sądem i obciążają prawdę fałszywymi pojęciami i wyobrażeniami. Odtrącają rady braci, biegną swoją drogą, aż staną się właśnie takimi, jakimi szatan chce ich mieć: ludźmi niezrównoważonego umysłu.
Ostrzegam moich braci, by uważali na działania szatana podejmowane w jakiejkolwiek bądź formie. Wielki przeciwnik Boga i człowieka raduje się dziś, że udało mu się zwieść dusze, a ich środki i uzdolnienia skierować na fałszywe tory. Pieniądze tych ludzi mogły być użyte na szerzenie prawdy na obecny czas, ale wydano je na propagowanie poglądów nie mających oparcia w prawdzie.
Usilnie proszę wszystkich, którzy wierzą w prawdę — zachowajcie jedność z braćmi. Nie dawajcie światu okazji do mówienia, że hołdujemy skrajnościom, że wśród nas brak jest jedności, że jeden uczy tego, a drugi czegoś innego! Unikajcie najmniejszego choćby sporu! Niech każdy będzie gotów naprawić wyłom, zamiast stać na grobli i usiłować wybić w niej otwór. Niechaj wszyscy dbają o to, by nikt nie podniósł krzyku przeciwko jedynemu ludowi spełniającemu to, co napisano o ostatkach, przestrzegających przykazania Boże i mającemu wiarę Jezusa! Ludowi dźwigającemu wysoko sztandar sprawiedliwości w tych ostatecznych dniach.
Bóg ma na ziemi oddzielony lud, Kościół, który w swoim nauczaniu prawdy i obronie prawa Bożego nie podlega nikomu, natomiast nad każdym ma przewagę. Bóg ma wybrane przez siebie narzędzia, mężów, którymi kieruje, mężów pracowitych, dzień w dzień dźwigających brzemię, znoszących skwar południa, mężów współpracujących z posłami nieba w dziele szerzenia na świecie królestwa Chrystusa. Niechaj wszyscy zjednoczą się z tymi wybranymi sługami Pana, by w końcu znaleźć się wśród tych, którzy mają cierpliwość świętych, przestrzegają przykazań Bożych i mają wiarę Jezusa.
Bóg posiada Kościół na ziemi, wybrany przez siebie lud, który zachowuje Jego przykazania. Bóg wiedzie lud, ale nie rozproszone poszczególne osoby, jednego tu, drugiego tam. Prawda jest mocą prowadzącą do uświęcenia. Kościół walczący nie jest jeszcze Kościołem triumfującym. Wśród pszenicy trafia się kąkol. „Czy chcesz więc, abyśmy (…) wybrali go?” — zapytali słudzy, ale gospodarz odparł: „Nie! Abyście czasem wybierając kąkol, nie powyrywali wraz z nim i pszenicy” (Mat. 13,28.29). Sieć ewangelii łowi nie tylko dobre ryby, ale także i złe, a jedynie Pan wie, które są Jego.
Naszym osobistym obowiązkiem jest chodzić pokornie z Bogiem. To nie nasze zadanie szukać obcych, nowych nauk. Nie wolno dopuścić myśli, że wybrańcy Boga, którzy starają się kroczyć w Jego świetle, są Babilonem.
Babilonem są upadłe Kościoły. Babilon szerzy trujące nauki, podaje wino błędu. To wino błędu zmieszane jest z fałszywymi naukami, takimi jak np. o wrodzonej nieśmiertelności duszy, wiecznej męce występnych, zaprzeczeniu praistnienia Chrystusa przed Jego narodzeniem w Betlejem, a w końcu uznanie i wyniesienie pierwszego dnia tygodnia ponad święty Boży dzień odpoczynku. Te i pokrewne im błędy przedstawiają światu rozmaite Kościoły. W ten sposób spełniają się słowa Pisma Świętego, że „wszystkie narody piły wino szaleńczej rozpusty jego” (Obj. 18,3).
* * *
Kościół Boży, chociaż słaby, ułomny i bezustannie potrzebujący przestróg oraz rad, pozostaje dla Chrystusa obiektem największej troski. Łaska Chrystusowa jaką doznają ludzkie serca, dokonuje takiej zmiany charakteru, że wprawia to w zdumienie aniołów, którzy swą radość wyrażają w hymnach pochwalnych. Radują się na myśl, że grzeszne, błądzące istoty ludzkie mogą być tak przemienione (1902, t. VII, s. 16).
* * *
Bóg ma lud, którym interesują się całe niebiosa. Jest on jedyną rzeczą na świecie drogą sercu Bożemu. Niechaj każdy, kto czyta te słowa, poświęci im należytą uwagę, ponieważ w imieniu Jezusa chciałabym głęboko wyryć je w każdej duszy. Gdy powstaje ktoś z naszych szeregów lub spoza nas i oświadcza, iż lud Boży zaliczyć trzeba do Babilonu, a jednocześnie twierdzi, że głośne wołanie jest wezwaniem do wyjścia z tego Kościoła, to wiedzcie, że ten człowiek nie jest posłem prawdy. Nie przyjmujcie go, nie traktujcie go jako wysłannika Bożego, nie życzcie mu szczęśliwej drogi. Bóg nie przemawiał przez niego, ani nie dał mu żadnego poselstwa. Pobiegł sam, zanim został wysłany (Testimonies to Ministers, s. 41).
* * *
Pan oświadczył, że gdy wkroczymy w okres pracy zamykający całość dzieła, powtórzy się historia, która już kiedyś się zdarzyła. Każda prawda, której Bóg udzielił ludziom na dzisiejsze, końcowe dni, musi być obwieszczona. Każdy filar przez Niego ustawiony musi być utwierdzony. Nie wolno teraz porzucać fundamentów założonych przez Boga. Nie możemy wstąpić do żadnej nowej organizacji, gdyż oznaczałoby to odstępstwo od prawdy (1905, Notebook Leaflets, w: „The Church”, nr 1).
* * *
Nie ma żadnej podstawy do wątpienia czy lękania się, że dzieło Boże nie osiągnie na ziemi swego celu. Bóg stoi na jego czele i wszystko uporządkuje, ułoży. Jeżeli coś na szczycie dzieła wymaga poprawy, Bóg sam się tym zajmie i wyrówna to, co krzywe, a wykolejone wprowadzi na właściwy tor. Wierzymy, że właśnie Bóg chce wspaniały statek, wiozący Jego lud, bezpiecznie wprowadzić do portu (Review and Herald, 20 IX 1892).